
Nie będąc wytrawnym piechurem z pewną nieśmiałością przyjęłam rodzinny plan wyjazdu do Słowackiego Raju.Tymczasem czekała mnie miła niespodzianka.Góry te okazały się naprawdę przyjazne,nawet dla osoby bez specjalnego przygotowania fizycznego
(bo chyba codziennych marszobiegów z zakupami i wnoszenia ciężarów zakupowych na II p. nie można nazwać treningiem).Różnice wysokości są tam wcale niemałe,ale pokonywanie ich na drabinach i platformach zmusza do koncentracji uwagi na następnym kroku i sprawia ,że nie czuje się zmęczenia.Poza tym pionowe (!) odcinki trasy ( z drabinami) często przeplatane są odcinkami poziomymi ,do pokonywania np. na platformach czyli tzw.stupaczkach, usytuowanych kilka metrów nad wijącym się Hornadem,co pozwala rozkładać siły.Trasy wiodą głównie przez las,w głębokim cieniu,a bliskość wodospadów i strumieni ( nierzadko wędruje się wprost ich korytem) doskonale łagodzi klimat.Trzeba mieć tylko dobre buty.Widzieliśmy wprawdzie kilku dzielnych "klapkowiczów",ale nie polecałabym takiego obuwia.Zwłaszcza po deszczu.
Autor: Jerzy
data dodania:
25.09.2010
Zobacz cały artykuł w serwisie podroze.pl »